Embed from Getty Images

Dyrektor zarządzający do spraw sportowych Formuły 1 – Ross Brawn, dał jasno do zrozumienia, iż nie jest zwolennikiem skracania dystansu wyścigów Grand Prix.

Władze Formuły 1 analizują różne warianty zmian w harmonogramie weekendów Grand Prix. Niektóre odważne propozycje zakładają organizację wyścigów kwalifikacyjnych czy skrócenie dystansu niedzielnej rywalizacji lub nawet podzielenie jej na dwie osobne części.

Brawn podkreśla jednak, że pod tym względem jest tradycjonalistą: „Czas trwania wyścigu wynoszący od 90 minut do dwóch godzin jest odpowiedni. Zawsze tak uważałem i co ciekawe większość fanów się z tym zgadza. Gdy oglądamy piłkę nożną robimy to przez kilka godzin. Duże wydarzenie sportowe musi mieć swój charakter. Myślę że czas trwania wyścigu F1 jest właściwy. Sadzę, że powinniśmy raczej skupiać się na tym, aby rywalizacja na torze obfitowała w więcej akcji”.

Przedstawiciel Liberty Media potwierdził, że trwają rozmowy na temat zmiany systemu punktowego. Na stole mają znajdować się dwie propozycje – jedna rozszerzająca strefę punktową do piętnastej pozycji, a druga do dwudziestej. Brytyjczyk zaznacza, że sport musi ostrożnie wybrać format, który będzie obowiązywał przez wiele kolejnych lat. „Trwają takie rozmowy. To poważna sprawa. Jeśli dokonamy zmiany musimy trzymać się jej przez dziesięć lat. Nie chcemy stale przy tym mieszać”.

Brawn zaznaczył, iż przykład Formuły E pokazuje, że Formuła 1 nie jest gotowa na przejście na elektryczne silniki. Brytyjczyk nie wykluczył jednak, że może do tego dojść w bardziej odległej przyszłości. „Nie wydaje mi się, aby Formuła 1 na zawsze miała być uwiązana do silników spalinowych. Kto wie, gdzie będziemy za dziesięć lat. Nie wydaje mi się, by zbyt wiele ludzi przewidziało dziesięć lat temu to, jak wygląda obecna rzeczywistość. Nie wiem więc, gdzie będziemy za dziesięć następnych lat. Formuła 1 na pewno pójdzie jednak we właściwym kierunku”.