Udostępnij na Facebook
06.12.2018 18:04, autor: Aleksandra Safin, wyświetleń: 13

Były szef F1 jest zdania, że plany obecnych właścicieli dotyczące organizacji wyścigów w nowych miejscach są nierealne.

Liberty Media od dawna mówi o zwiększeniu liczby rund w kalendarzu do 25. Jednym z najważniejszych celów jest Miami, które miałoby gościć Grand Prix na torze biegnącym ulicami miasta. Negocjacje nie idą jednak po myśli właścicieli F1 i organizacja wyścigu w tym miejscu – przynajmniej w najbliższym czasie – jest raczej wykluczona.

Swoje zdanie na ten temat wyraził były szef najwyższej serii, Bernie Ecclestone. Brytyjczyk skrytykował działania Liberty Media, zarzucając obecnym właścicielom zbyt duży pośpiech.

,,To się nigdy nie wydarzy. Myślę, że Amerykanie zawsze chcą gwarancji, że nie stracą pieniędzy. Liberty za bardzo spieszy się z tymi wszystkimi nowymi wyścigami. Kiedy tylko się pojawili, powiedzieli: ,,będzie 25 rund, z czego sześć w Ameryce”. Ale oni nie maja pojęcia, jak do tego doprowadzić” – twierdził 88-latek.

Ecclestone ma również wątpliwości co do wyścigu w Wietnamie, który odbędzie się po raz pierwszy w 2020. Pomysł na organizację Grand Prix w tym kraju pojawił się już za czasów panowania Brytyjczyka, jednak ze względu na wyścigi w Japonii i Sinagpurze zrezygnowano z niego.

,,Odpuściłem to. Jeśli wspomnisz ludziom [w Wietnamie] o F1, nie będą mieć pojęcia, o czym mówisz. Czy to dobra decyzja czy zła, nie wiem. Każde miejsce jest dobre, dopóki na tor przychodzą ludzie, albo włączają telewizory.”

Liberty Media myśli również o zorganizowaniu wyścigu na torze ulicznym w Londynie. Na tej kwestii Brytyjczyk także nie pozostawił suchej nitki.

,,Przyglądaliśmy się temu pomysłowi lata temu. To zbyt skomplikowane, jest za dużo ograniczeń. Mieliśmy wiele spotkań, i koniec końców straciliśmy trzy miliony funtów. Powiedziałem ,,to koszt butelek z wodą, jakie trzeba kupić na kolejne spotkania.” Więc zapomnieliśmy o całej tej sprawie.”