Embed from Getty Images

Charlie Whiting uważa, że kierowcy powinni ostrożniej używać DRS, po tym jak Lewis Hamilton określił nową strefę aktywacji systemu na Silverstone mianem niepotrzebnego zagrożenia.

Kierowca Mercedesa podzielił się swoją opinią po tym, jak w trakcie piątkowych treningów swój bolid rozbił w sekcji Abbey kierowca Haasa – Romain Grosjean. W trakcie niedzielnego wyścigu w tym samym miejscu w bariery uderzył Marcus Ericsson z Saubera. Przyczyną wypadnięcia obu kierowców poza tor było niezamknięcie DRS przed pokonaniem szybkiego zakrętu.

Whiting, który pełni funkcję dyrektora wyścigów F1 z ramienia FIA, podkreśla jednak, że to kierowca odpowiada za bezpieczne i rozsądne korzystanie z ruchomego tylnego skrzydła.

„Wydaje mi się, że przyczyną incydentów w których to kierowcy tracili panowanie nad swoimi bolidami pokonując pierwszy zakręt, były związane z tym, iż pozostawiali otwarty DRS. Pod tym względem wybór należy do zawodnika, zupełnie tak samo jak inne decyzje podejmowane za kierownicą. Czasem zdarza się, że kierowca próbuje pokonać z gazem w podłodze zakręt, który nie zawsze na to pozwala. W przypadku DRS jest podobnie. To ich wybór. Nie wymagamy tego od nich”.

Brytyjczyk dodał, że kierowcy nie dzielili się swoimi obawami w kwestii DRS podczas piątkowych odpraw.

Whiting sprzeciwia się również powróceniu do poprzednich regulacji, pozwalających kierowcom na pełną dowolność używania DRS podczas treningów i kwalifikacji. „Celem DRS było zapewnienie pomocy przy wyprzedzaniu. Pozwolenie na używanie systemu w miejscach, w których będą mogli uczynić to w trakcie wyścigu wydaje się dla mnie zupełnie logiczne. Nie poparłbym powrotu do poprzedniej wersji przepisów. Nigdy się z nią nie zgadzałem. Uważałem, że zbyt wczesne otwarcie DRS można porównać do zbyt wczesnego dodania gazu lub zbyt późnego hamowania. Jeśli to zrobisz, to doprowadzisz do incydentu”.