Fernando Alonso uzyskał najlepszy czas okrążenia w drugim treningu przed Grand Prix Kanady. Kierowca Astona Martina w zmiennych warunkach był szybszy od George’a Russella i zespołowego partnera Lance’a Strolla.

Tuż przed rozpoczęcie drugiej sesji treningowej radar pogodowy wskazał stuprocentową pewność do tego, iż na torze pojawią się opady deszczu. W związku z tym kierowcy chcieli wykorzystać każdą minutę do przejechania toru w suchych warunkach i już przed rozpoczęciem popołudniowej aktywności większość stawki ustawiła się na końcu alei serwisowej. Pech chciał, że opady nad torem w Montrealu rozpoczęły się dosłownie chwilę przed zapaleniem się zielonego światła.

Tym samym już po przejechaniu okrążenia rozgrzewkowego zawodnicy zjechali do swoich garaży na zmianę opon na przejściowe mieszanki Pirelli. Z garażu na swoje pierwsze kółko na zielonych oponach wyjechał Charles Leclerc i dość zaskakująco sędziowie odnotowali tę kwestię jako naruszenie regulaminu.

Sytuacja dotyczyła tego, że Monakijczyk wyjechał na używanych przejściowych oponach z FP1, a sesja wystartowała z przeznaczeniem używania mieszanek na suchą nawierzchnię. W związku z tym dyrekcja wyścigu postanowiła wziąć pod lupę potencjalne przewinienie i rozpatrzyć je po zakończeniu drugiego treningu. Kierowca Ferrari po jednym okrążeniu zjechał więc do boksu na zmianę opon.

Po kilku minutach opady zelżały, a tor stawał się coraz przyjaźniejszy dla opon typu slick. Po kwadransie kilku kierowców przejechało mierzone kółka na mieszance C5, a najszybszy z nich Fernando Alonso uzyskał wynik 1:20.599.

Wraz z szukaniem właściwej linii przejazdu i szukania limitów zawodnicy cyklicznie wyjeżdżali poza tor i przestrzeliwali punkty hamowania jak Nico Hulkenberg, Logan Sargeant czy duet Mercedesa. Blisko ze spotkaniem ze ścianą mistrzów był Alex Albon. Taj zatańczył na mokrej tarce przy wyjściu z ostatniej szykany, ale zdołał opanować swojego Williamsa z numerem 23.

Problemów z utrzymaniem się na torze nie miał Alonso. Dwukrotny mistrz świata F1 poprawiał się z okrążenia na okrążenie, śrubując swój czas do poziomu 1:17.835 na mieszance C5. Jeszcze szybciej rundę toru w Montrealu pokonał Leclerc, uzyskując 1:16.556, ale na oponach pośrednich.

Problemy z samochodem dosięgły za to Maxa Verstappena. Holender zjechał do garażu, uskarżając się na wydobywający się dym z tyłu samochodu w okolicach baterii. Mechanicy kierowca Red Bulla poprosili również gości znajdujących w środku o opuszczenie miejsca ze względu na potrzebę zachowania jak największych standardów bezpieczeństwa.

Chwilę po tym incydencie na czoło tabeli z czasami powrócił Alonso. Kierowca Astona Martina wykręcił na swoim przejeździe wynik 1:15.810 i był o blisko pół sekundy szybszy od drugiego na ten moment George’a Russella.

W połowie sesji ponownie nasiliły się opady deszczu, co zmusiło stawkę do zjazdu do boksów i przerwanie swoich programów jazd przy suchej nawierzchni.

Dłuższą ciszę na torze przerwał Esteban Ocon, powracający za kierownicę, a także Lance Stroll. W samochodach kierowców pojawiły się opony przejściowe. W tym czasie Red Bull poinformował, że w bolidzie Verstappena awarii uległ system ERS.

Na nieco ponad 10 minut przed końcem w nawrocie obrót 360 stopni wykonał Leclerc, co wywołało wrzawę kibiców na trybunach.

Wraz z upływem minut tor przesychał, ale nie na tyle, aby kierowcy zdecydowali się ponownie założyć opony na suchą nawierzchnię. Tym samym Fernando Alonso okazał się najszybszym kierowcą drugiego treningu przed Grand Prix Kanady.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.