Według Fernando Alonso niedzielny wypadek Maxa Verstappena i Lewisa Hamiltona był incydentem wyścigowym, a jego skutki są zbiegiem niekorzystnych okoliczności.

Hamilton i Verstappen zderzyli się w pierwszej szykanie na 26. okrążeniu i obaj odpadli z rywalizacji. Wypadek wyglądał groźnie ze względu na to, że bolid Red Bulla wylądował na aucie Hamiltona. Halo ochroniło zdrowie 7-krotnego mistrza świata.

„Są dwoma mistrzami i zawsze walczą na limicie, a dziś… wygląda na nieszczęśliwą pozycję i zakręt i krawężnik. Samochód podskoczył trochę i wtedy dotknęli się oponami, a guma wystrzeliła samochód w górę. Ale to było przy niskiej prędkości. Jechali 30 czy 40 km/h, nie było zagrożenia, nic” – powiedział dwukrotny mistrz świata po Grand Prix Włoch.



Hamilton uniknął obrażeń, a Verstappen otrzymał za niego karę przesunięcia o 3 pozycje na starcie do Grand Prix Rosji.

„Nie sądzę że to było coś wielkiego dziś. Na Silverstone prawdopodobnie było, ale dziś to był tylko incydent wyścigowy. Myślę, że Lewis próbował pojechać szeroko w zakręcie 1 żeby zmusić Maxa do ścięcia zakrętu. Max tego nie zrobił, został na zewnętrznej, ale nie był w stanie zmieścić się do drugiego zakrętu po wewnętrznej” – dodał Hiszpan.

Alonso nie raz w walce o mistrzostwo walczył koło w koło i ma duże doświadczenie na Monzy. Według niego takie rzeczy jak wypadek z Monzy mogą się zdarzać.

„Myślę, że obaj zrobili to, co musieli. Niestety się dotknęli. Widziałem powtórki startu i również Giovinazzi i Leclerc się dotknęli, w ten sam sposób, podobnie Stroll i Perez. Ale nie dotknęli się kołami – opona do opony więc nie zdarzyło się to samo. Ale to typowy manewr w zakrętach 1 i 2. Mieli pecha, że dotknęli się kołami”.



Artykuł Alonso o wypadku Verstappena i Hamiltona: Zrobili co musieli pochodzi z serwisu Powrót Roberta Kubicy do F1.