Fernando Alonso przyznał, że jest otwarty na różne rozwiązania względem swojej przyszłości. Kierowca Astona Martina zdaje sobie również sprawę ze swojej «atrakcyjności dla innych zespołów» Formuły 1, wie też, że to on sam musi zadecydować o następnych krokach w karierze. A opcji jest co nie miara.

Ogłoszenie przejścia Lewisa Hamiltona do Ferrari wraz z początkiem 2025 roku otworzyło przysłowiową puszkę Pandory. W sieci zaczęły pojawiać się pytania na temat tego, gdzie trafi Carlos Sainz Jr, który pozbawiony został swojego miejsca na przyszły sezon, oraz kto zastąpi 7-krotnego mistrza świata w zespole z Brackley. Jednym z kandydatów jest Fernando Alonso, który mimo burzliwej przeszłości z Mercedesem za sprawą afery szpiegowskiej z 2007 roku, jest uważany za jednego z faworytów na zajęcie tam miejsca.

Mimo, iż Alonso przyznał, że jak dotąd nie prowadził żadnych rozmów z Mercedesem na temat potencjalnego transferu, ostatnio na Instagramie Flavio Briatorego, menadżera Alonso, pojawiło się zdjęcie z Toto Wolffem, szefem Mercedesa. Wiadomo, że Briatore i Wolff mają dobre relacje, poranna wspólna kawa nie musiała więc od razu świadczyć o potencjalnych transferowych rozmowach. Mimo to w mediach społecznościowych zawrzało.

Sam Mercedes posiada wiele opcji na załatanie dziury po Hamiltonie. Oprócz Alonso, «Srebrne Strzały» mają na oku także Carlosa Sainza Jr., Estebana Ocona, Alexa Albona i Daniela Ricciardo. Według Marka Hughesa junior Mercedesa, Andrea Kimi Antonelli, to ich «Plan A», a Alonso to «Plan B».

Mimo szumu na temat potencjalnego transferu, Mike Krack, szef zespołu F1 Astona Martina przyznał: „Szczerze mówiąc, kochamy Fernando. Mamy bardzo dobre relacje z Fernando; mamy relację, w której jest on integralnym członkiem zespołu; łączy nas zaufanie i otwartość. Szczerze powiedziawszy, bylibyśmy zachwyceni możliwością kontynuowania współpracy z Fernando w 2025 roku i późniejszych latach”.

Hiszpan podkreślił, że jego priorytetem jest przedłużenie kontraktu z Astonem Martinem, jeśli zdecyduje się pozostać w F1 w przyszłym sezonie: „Moim pierwszym priorytetem będzie usiąść i porozmawiać z Astonem. W zeszłym roku dali mi możliwość dołączenia do tej organizacji, z której jestem bardzo dumny. Dzięki nowej fabryce i wszystkim, co się dzieje, przed tym zespołem rysuje się wspaniała przyszłość, a ja chcę zbadać każdą możliwość ścigania się tutaj przez wiele lat. Jeśli jednak nie uda nam się osiągnąć porozumienia, a ja będę chciał dalej ścigać się w Formule 1, wiem, że mam uprzywilejowaną pozycję. Prawdopodobnie jestem atrakcyjny dla innych zespołów. Wyniki, które widzieli w zeszłym roku, zaangażowanie. W stawce jest tylko trzech mistrzów świata i tylko jeden jest dostępny”.

Dwukrotny mistrz świata wie również, że to w jego rękach spoczywa odpowiedzialność za podjęcie decyzji na przyszłe lata, nie tyle o pozostaniu w Astonie Martinie, a w ogóle w Formule 1: „Przede wszystkim muszę sam zdecydować, co chcę robić w przyszłości, jeśli zechcę ponownie poświęcić swoje życie na kilka lat temu sportowi, który kocham. Uwielbiam Formułę 1, ale ogólnie uwielbiam jeździć. Jeśli więc nie będzie to Formuła 1, odnajdę się w jakiejkolwiek innej formie sportów motorowych i być może będę miał więcej czasu na życie prywatne, które w tym wieku zawsze jest bardzo ważne.”

Źródło: crash.net, crash.net, planetf1.com

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.