Trzynastokrotny zwycięzca Grand Prix Formuły 1 oraz wicemistrz świata z sezonu 2001, David Coulthard, był jednym z głównych gości imprezy Red Bulla o nazwie Red Bull Speedways. Zapytaliśmy go o wrażenia z pierwszego pobytu na torze żużlowym oraz o opinię dotyczącą otwarcia tegorocznej kampanii królowej motorsportu.

Całe wydarzenie, którego pomysłodawcą był żużlowiec Sparty Wrocław Maciej „Magic” Janowski, miało miejsce 30 maja na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Wszystko rozpoczęło się już od godziny 12.00 tzw. sesją PreShow, podczas której fani mogli porozmawiać z głównymi aktorami tego spektaklu i zobaczyć ich w akcji podczas trzech pokazowych przejazdów. Przedsmak emocji zakończył się o godzinie 15.30.

Półtorej godziny później trybuny Stadionu Olimpijskiego wypełniły się niemalże do ostatniego krzesełka. Dwanaście tysięcy kibiców czekało na to, kto okaże się szybszy w finałowym pojedynku na dochodzenie: Janowski prowadzący swojego 77-kilogramowego potwora, czy legenda F1 David Coulthard za kierownicą RB7. 

Po czterech okrążeniach Szkot musiał uznać wyższość „Magica”. Przystosowany do tego typu nawierzchni motocykl nie dał choćby cienia wątpliwości, kto tutaj jest królem. Urażona duma Davida nie pozwalała mu jednak tak łatwo odpuścić, po krótkim: „To co może rewanż w prawo? Bo w lewo przecież masz przewagę!” panowie rozpoczęli dość nietypowy pojedynek i tym razem zwycięzcą został Coulthard.

„Bolid nie jest stworzony do jazdy po takim torze, nie mieliśmy tu odpowiedniej prędkości i docisku. Trudno było oczekiwać, że zbliżymy się do motocykla, który był w swoim naturalnym środowisku, na dodatek kierowany przez takiego mistrza jak Maciej. W prawo role się trochę odwróciły, ale najważniejsze jest to, że daliśmy fanom dobrą rozrywkę i pokazaliśmy, jak wiele twarzy może mieć nasz sport” – powiedział David Coulthard.

Po zakończeniu całego wydarzenia zapytaliśmy Davida, co sądzi o całym przedsięwzięciu oraz czy miał kiedyś do czynienia z czarnym sportem: „Jestem pierwszy raz tutaj, na torze żużlowym. Oglądam speedway w telewizji i byłem z «Magiciem» na Red Bull Ringu kilka lat temu, więc znam go i to, co osiąga. To było kompletnie szalone widowisko, nigdy wcześniej nie widziałem samolotu lądującego na środku stadionu i nigdy z bliska nie doświadczyłem atmosfery speedwayu, a dodając do tego samochód Formuły 1, złożyło się to na naprawdę ciekawy event. To coś innego, nowego. To bardzo Red Bullowa sprawa łączyć odmienne dyscypliny, różne pojazdy”.

Poprosiliśmy go także o komentarz dotyczący jego ogólnych wrażeń związanych z aktualnym sezonem F1 i jak jego zdaniem potoczy się dalej walka w czołówce, gdy rywale Red Bulla zdołali zredukować dystans do aktualnych mistrzów świata.

„Red Bull spisywał się absolutnie fenomenalnie, szczególnie to co widzieliśmy w zeszłym sezonie, jednak nie będą na tym poziomie zawsze” – rozpoczął swoją wypowiedź 53-latek. „Inne świetne zespoły i kierowcy pracują naprawdę ciężko. Max docenia zespół, robi to także wtedy, kiedy jest pod presją ze strony innych ekip, a teraz są mocno naciskani”.

„Na pewno interesująco będzie zobaczyć, jak (ta walka) rozwinie się w trakcie sezonu i to, który tor będzie bardziej pasował Red Bullowi, a który Ferrari lub McLarenowi. To są na ten moment trzy główne zespoły. To jest to, czym powinna być Formuła 1: powinno być trudno, ciasno. To ma być uosobienie wyżyn motorsportu”.

„Chcę się dobrze bawić i myślę, że zapewniono nam angażujący start w sezon. Mieliśmy już kilka naprawdę wyróżniających się występów. To jest coś, na czym się wychowałem, oglądając F1, być świadkiem potyczek o mistrzostwa i wyników rodem z Hollywood, jak widzieliśmy w Monako w zeszłym tygodniu. To niezwykle emocjonujący moment, kiedy Monakijczyk wygrywa przed własną publicznością. Teraz się zresetowali, zmierzają na kolejne Grand Prix i zobaczymy, kto będzie szybki”.

Oprócz rywalizacji Janowski-Coulthard na Red Bull Speedways zaprezentowali się także członkowie żużlowego programu Red Bull Juniorskie Asy Mateusz Cierniak i Bartłomiej Kowalski, a także młodzi zawodnicy WTS Sparty Wrocław w pojedynku na czas reakcji. Później Maciej Janowski zmierzył się z Adamem Małyszem, dla którego był to debiut w aucie WRC2, w pojedynku na przyspieszenie na odcinku 70 metrów oraz na precyzję z Jakubem Przygońskim, w którym obaj panowie byli oceniani za prezycję przejazdu, ale o tym więcej już niedługo.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.