Teoretycznie powrót Daniela Ricciardo do Red Bulla w roli kierowcy rezerwowego można uznać za porażkę tego kierowcy. Ale czy może on okazać się zwycięzcą aktualnej sytuacji kierowców w Red Bullu?

Chociaż Red Bull był zadowolony z kończącego sezon Grand Prix Abu Zabi, zespół przystąpił do wyścigu w napiętej atmosferze po sytuacji w Grand Prix Sao Paulo. Podczas tamtego wyścigu Max Verstappen odmówił przepuszczenia Pereza z powodu czegoś, co wydarzyło się w przeszłości.

Szef zespołu Christian Horner unikał odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczącego tego tematu. Brytyjczyk twierdził, że jego kierowcy wszystko omówili i będą jeździć zespołowo.

Były mistrz świata F1, Damon Hill zastanawia się czy i jak szybko Australijczyk może zastąpić Pereza.

„To może być całkiem interesujące, jeśli pomyślisz o problemach, jakie najwyraźniej są między Maxem a Sergio” – powiedział w Sky Sports mistrz świata F1 z 1996 roku.

„Powiedzmy, że jeśli zabawki wypadną z koszyka i dojdzie do jakiegoś upadku, Daniel Ricciardo może być w najlepszej sytuacji. To jego dom i rzeczywiście wiele zawdzięcza Red Bullowi, więc bardzo chciałby wrócić do tej ekipy. Co takiego jest w powracającym synu marnotrawnym? Może być w dobrej sytuacji wracając, a w innych miejscach wiele się nauczył. Można poprawić się będąc gdzie indziej, a następnie wrócić do miejsca, w którym się zaczęło” – dodaje Hill.

Oczywiście dużo zależy od rozwoju konfliktu między Verstappenem a Perezem.

„Jestem pewien, że kontrakt Sergio jest niezagrożony” – kontynuował Hill – „i będzie u nich przez długi czas, ale jeśli relacje się psują, czasem staje się to niewykonalne, a mówi się, że Max w tym zespole ma dość dużą władzę” – mówi Anglik.

Hill nie jest pierwszym, który sugeruje, że Ricciardo może wkrótce zastąpić Pereza, Ralf Schumacher stwierdził, że: „Nie jest na 100% pewne, że Perez nadal będzie kolegą Maxa w przyszłym roku. Myślę, że Ricciardo ma duże szanse. Za kulisami musi być bardzo, bardzo agresywny i myślę, że Max chce nowej pary kierowców”.

Doradca Red Bulla ds. sportów motorowych Helmut Marko szybko jednak zdementował tę sugestię.

„Ta informacja nie wyszła od nas” – powiedział w rozmowie z niemieckim Sky.

Chociaż Verstappen powiedział przed Grand Prix Abu Zabi, że w razie potrzeby pomoże Perezowi, nie doszło do tego, ponieważ meksykański kierowca jechał za Charlesem Leclercem przez strategię dwóch pit-stopów.

Sugerowano, że Verstappen, który miał zapewnione swoje drugie mistrzostwo świata i nie mający nic do stracenia, mógł pomóc koledze z zespołu, czekając na Leclerca i zmusić go do wolniejszej jazdy, by pomóc Perezowi wyprzedzić kierowcę Ferrari.

Ale nie zrobił tego, mówiąc nawet, że czuje, że nie byłoby to właściwe: „Możesz ewentualnie kogoś zablokować, ale czy to są uczciwe wyścigi? Myślę, że to nie jest najlepszy sposób na pożegnanie się z mistrzostwami, sezonem”.

Niektórzy mogliby argumentować, że właśnie to Perez zrobił dla Verstappena podczas ubiegłorocznego finału sezonu w Abu Zabi, powstrzymując Lewisa Hamiltona i umożliwiając Verstappenowi zniwelowanie siedmiosekundowej różnicy.

Perez wtedy nie był zadowolony z takiej taktyki, która sprawiła, że nie mógł powalczyć o dobry rezultat: „To nie jest miejsce, w którym chciałem się znaleźć”, ale i tak to zrobił, aby pomóc koledze z zespołu.

Skoro Verstappen dał już do zrozumienia, że nie zrobiłby tego samego dla niego, to Perez może nie chcieć w przyszłości dalej pomagać Holendrowi.

Patryk Kucharski

planetf1.com