Liczne wsparcie, jakie towarzyszyło Robertowi Kubicy ze strony polskich kibiców nie uszło jego uwadze. Kierowca dziękował im za obecność na Monzy, która jest dla niego wyjątkowym torem.

Z wypowiedzi Roberta można wywnioskować, że gdyby nie format sprintu kwalifikacyjnego, to i tak pojechałby na Monzy w ramach zaplanowanej na ten rok puli pierwszych treningów.

„Zawsze chciałem pojechać pierwszy trening na Monzy ponieważ zawsze czułem tu dość szczególne emocje. To jeden z torów, na których czujesz coś szczególnego, niezależnie czy to padok F1, ELMS czy po prostu testy” – powiedział Kubica.

Wrócił też do przeszłości, gdy Monza miała być niemal jego domowym wyścigiem.



„Koniec końców, 10 lat temu byłem bardzo bliski ścigania się dla włoskiego zespołu, co było prawdopodobnie jednym z moich marzeń. Jeździłem dla innej włoskiej marki i nawet to było dużym przywilejem.

Podsumowując występ Alfy Romeo Racing ORLEN na Monzy, Robert powiedział: „Z pewnością nie osiągnęliśmy jako zespół tego, na co liczyliśmy w kwestii końcowego rezultatu. Ale daliśmy z siebie wszystko i mam nadzieję, że fani doceniali to”.

Robert był bardzo wdzięcznym polskim kibicom, którzy bardzo licznie stawili się na Monzy mimo że start Roberta nie był planowany i biletów już praktycznie nie było.

„Chciałbym też podziękować polskim kibicom ponieważ widziałem ekstremalnie dużo flag. Co zaskakujące więcej polskich niż włoskich” – mówił Kubica, który nie tylko słowami podziękował fanom za wsparcie podczas jego 99. wyścigu Formuły 1.

fot. bizi



Artykuł Kubica o swoim niedoszłym domowym wyścigu i kibicach: Więcej polskich flag niż włoskich pochodzi z serwisu Powrót Roberta Kubicy do F1.