Występ Nicholasa Latifiego w domowym Grand Prix Kanady można streścić do słów, iż brał w nim udział. Kierowca Williamsa po bezbarwnej jeździe zajął 16. miejsce, co skłoniło go do zastanowienia się nad tym, czy z jego samochodem jest wszystko w porządku.

Kierowca Williamsa systematycznie w tym sezonie znajduje się za plecami zespołowego partnera Alexa Albona i podobnie było podczas wyścigu na torze w Montrealu: „Od samego początku brakowało nam tempa. Czy to z małą ilością paliwa, czy z dużą, kiedy opony spisują się dobrze i kiedy zarządzamy degradacją opon. Mam na myśli, że po prostu jesteśmy [zawsze] zbyt daleko” – podsumował Latifi. „Musimy wykorzystać dwutygodniową przerwę, żeby spróbować zrozumieć i zobaczyć, czy możemy cokolwiek znaleźć”.

Kanadyjczyk uważa, że przyczyna słabych występów może kryć się głębiej, co może oznaczać wady konstrukcyjne: „Dla mnie musi to być coś fundamentalnego, ponieważ nie dotyczy to sytuacji ani warunków na torze. Nawet wtedy, gdy inni nie naciskają, a ja czuję, że tak jest i że tempo jest konkurencyjne. Zobaczymy, spróbujemy się zresetować jadąc do Silverstone i z powrotem”.

Latifi przyznaje jednak, że pewna część gorszego tempa mogła na początku sezonu wynikać z gorszego zrozumienia nowej generacji samochodów Formuły 1, ale teraz jest przekonany, że ta różnica jest dużo mniejsza, a problem pozostał na tym samym poziomie: „Czuję, że wykracza to daleko poza kwestię stylu jazdy. Z pewnością na początku sezonu była to jakaś część i być może nadal można temu przypisać kawałek delty czasu okrążenia”.

„Ale dla mnie wychodząc daleko poza to i patrząc daleko poza ograniczenia dotyczące pewności siebie, które czuję, że miałem na początku sezonu, tempa po prostu nie będzie. Są sytuacje, w których po prostu czuję, że mój samochód nie jest w stanie zrobić tego, co widzę, że da się zrobić według danych, a to nie jest miłym uczuciem. To trochę zagadkowe. Więc wykorzystamy tą dwutygodniową przerwę, aby zobaczyć, co możemy przeanalizować”.

Źródło: racefans.net