Charles Leclerc po raz pierwszy od czasu podpisania kontraktu Ferrari z Lewisem Hamiltona odniósł się do relacji łączących go z Carlosem Sainzem Jr. Monakijczyk dodatkowo powiedział, że chce wykorzystać obecną sytuację wewnątrz Red Bulla i jeszcze bardziej wywrzeć presję na ekipie z Milton Keynes.

Sezon 2023 zakończył się dla Ferrari poniżej oczekiwań. Problemy z nadmierną degradacją opon sprawiały, że zarówno Charles Leclerc, jak i Carlos Sainz nie byli w stanie nawiązać stałej rywalizacji o podia, nie mówiąc już o wygranych Grand Prix. Oczywiście zespół z Maranello jako jedyny w poprzednim roku przerwał dominację Red Bulla, odnosząc zwycięstwo w Singapurze, jednak trzeba mieć na uwadze, że czerwone byki na torze Marina Bay miały swoje problemy z odpowiednim ustawieniem samochodu (nie umniejsza to jednak wyczynu Sainza).

Tegoroczna kampania Ferrari ma być odmienna od poprzedniej. W tym roku włoska ekipa rozpocznie sezon bez górnolotnych zapowiedzi o walce o oba mistrzowskie tytuły, a zamiast tego skupi się na obiektywnym podejściu do rywalizacji z Red Bullem. Przede wszystkim model SF-24 na 2024 rok ma zbliżyć się osiągami do RB20: „Wszyscy chcemy wygrać, ale patrząc na to, od czego zaczynaliśmy w zeszłym roku, Red Bull miał dużą przewagę, dlatego musimy zmniejszyć stratę do nich, tak bardzo, jak jest to możliwe” – powiedział Leclerc. „Zrobimy absolutnie wszystko, aby spróbować i zrobić krok, który jest naszym celem, aby rzucić [im] wyzwanie”.

Ferrari swoje najnowsze dzieło zaprezentuje 13 lutego, a dzień później odbędzie dzień filmowy na torze Fiorano, gdzie dwójka etatowych kierowców wykona shakedown, wykorzystując możliwość przejechania 200 km, czyli 66 okrążeń domowego toru Scuderii: „Jestem po prostu bardzo podekscytowany, ponieważ w tej chwili dzieje się mnóstwo pracy. Jak mówiłem, prace nad nowym samochodem zaczęliśmy już wiele miesięcy temu, najpierw wirtualnie w symulatorze w Maranello, a później zobaczyliśmy pierwsze fizyczne części. [We wtorek] widziałem [złożony] samochód, ale jeszcze nie w pełni pomalowany, ale to pierwszy model”.

„Więc już na tym etapie zaczynamy się ekscytować, a potem po raz pierwszy będziemy jeździć samochodem w okolicach premiery, która odbędzie się w przyszłym tygodniu, na co ponownie nie mogę się doczekać. Jest wiele znaków zapytania. Oczywiście jeździliśmy samochodem [w symulatorze], ale wszystko okaże się w rzeczywistości; czy wszystko pasuje, jakie odczucia mieliśmy w wirtualnym świecie i w symulatorze, gdzie zwykle wszystko idzie dobrze”.

„Od teraz jestem po prostu bardzo podekscytowany przyszłym tygodniem i tym, że będę mógł częściej jeździć samochodem. Mam na myśli, że teraz, dzięki technologii, którą otrzymujemy, to absolutnie szalone, jak blisko zbliża się [symulator], ale mogą pojawić się pewne błędne korelacje, przez lata zawsze staramy się przekraczać granice i maksymalnie zbliżyć się do rzeczywistości tak bardzo, jak to możliwe, ale [w fabryce] poradzili sobie z tym znakomicie, więc jestem pewien, że będzie bardzo podobnie do tego, czego próbowałem w symulatorze”.

Monakijczyk odniósł się również do swoich relacji z Sainzem, dla którego będzie to ostatni rok w Ferrari po tym, jak legendarny zespół podpisał kontrakt z Lewisem Hamiltonem na starty od sezonu 2025: „Łączy nas bardzo specjalna relacja. To znaczy, oczywiście jesteśmy przyjaciółmi także poza torem. Dzielimy się dobrymi chwilami i spędzamy ze sobą wiele czasu. Mam na myśli, że widuję Carlosa częściej niż moją rodzinę, ponieważ mamy teraz 24 wyścigi”.

Źródło: dailymail.co.uk


Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.