Sezon 2025 Formuły 1 skręca w nieoczekiwanym kierunku i choć wydawało się, że McLaren ma już mistrzostwo w kieszeni, Max Verstappen z Red Bulla depcze im po piętach. Lando Norris prowadzi w klasyfikacji, ale przewaga stopniała do zaledwie dwunastu punktów, a minimalnie za nim czai się trzykrotny mistrz świata, podczas gdy Oscar Piastri, który na pewnym etapie miał niemal stu punktową przewagę, musi walczyć o utrzymanie pozycji w czołówce. Co właściwie doprowadziło do tej fascynującej, choć dla McLarenów bolesnej, gonitwy o tytuł?

Kontrowersyjne decyzje McLarena: Jak postawili się we własne szachy?
Kiedy spojrzymy na klasyfikację generalną, to aż trudno uwierzyć, że zaledwie osiem rund temu Oscar Piastri wydawał się zmierzać po koronę, mając 104 punkty przewagi nad Verstappenem – to była dyspozycja, która sugerowała dominację McLarena. Jednak seria decyzji strategicznych i momentów niestabilności, zarówno ze strony ekipy, jak i samych kierowców, pozwoliła czterokrotnemu mistrzowi konstruktorów na sprytne nadrabianie strat. McLaren, choć dysponuje bolidem, który w wielu wyścigach jest szybszy od rozwianego i kapryśnego Red Bulla, zdaje się sabotować własne szanse.
Zespół, mając na celu zachowanie pozorów równego traktowania Lando Norrisa i Oscara Piastriego, notorycznie zdradzał własne zasady w kluczowych momentach. Wystarczy spojrzeć na Silverstone: McLaren uznał, że kara nałożona na Piastriego przez sędziów była niesprawiedliwa, ale jednocześnie nie podjął żadnych kroków, by zniwelować jej wpływ na wynik. Efekt? Norris triumfuje, a Australijczyk musi pogodzić się z drugim miejscem.
Węgry to kolejny popis niezdecydowania w kwestii strategii. Norris, ponownie, otrzymał optymalną prognozę, co było „do niepokoju Piastriego”, który mimo kwalifikacji wyżej i prowadzenia przez większość wyścigu, musiał ponownie zadowolić się drugą pozycją za swoim brytyjskim kolegą. Z kolei we Włoszech, w Monzy, mimo wcześniejszych ustaleń o akceptacji konsekwencji wyścigowych po powolnym pit stopie, McLaren wymusił na młodym pretendencie do tytułu przepuszczenie Norrisa po chaotycznej sekwencji w boksie, która paradoksalnie dała Piastriemu P2, a następnie została mu odebrana.
W Singapurze natomiast, zespół pozwolił Norrisowi na „niezdarny i nierówny” manewr wyprzedzania Australijczyka, manewr, który Piastri ostro skrytykował przez radio. Chociaż później wprowadzono „sankcje sportowe” za incydent w Austin, punkty przyznano, szkody wyrządzone zostały już dawno, a sankcje te szybko straciły na znaczeniu, gdy Piastri w kolizji z Nico Hülkenbergiem pociągnął za sobą również Norrisa.
Czy kierowcy McLarena są gotowi na walkę o mistrzostwo?
Nie ma wątpliwości – zarówno Piastri, jak i Norris, wykazują się olbrzymią prędkością, są zdolni do zdobywania pole position i wygrywania wyścigów. Jednak z jakiegoś powodu brakuje im tych niezbędnych „składników”, by utrzymać konsekwentny atak na tytuł przez cały sezon. Jeśli wciąż toczą tę walkę, to głównie dzięki fenomenalnej pracy inżynierów McLarena nad zaprojektowaniem tak znakomitego bolidu, jakim jest MCL39.
W kontekście bolidu Red Bulla, który od Grand Prix Australii był często niestabilny, trudny do okiełznania, podatny na przesunięcia obciążenia i nagłe zmiany od podsterowności do nadsterowności, fakt, że Verstappen depta Piastriemu po piętach i traci do Norrisa zaledwie 12 punktów, mówi sam za siebie – o geniuszu Holendra, ale także o brakach jego rywali z Woking.
W okresie siedmiu wyścigów (od momentu, gdy Norris powiększył przewagę w Meksyku i Brazylii), Verstappen zdołał zniwelować lukę, którą obaj kierowcy McLarena budowali przez ponad pół sezonu. To wynik oscylujący między wpadkami, a długimi okresami spadku formy, w których obie „papajańskie strzały” brały udział.
Wersztappen: Klasa sama w sobie, ale cena błędów też była wysoka
Spójrzmy na przykłady Hiszpanii i Austrii. Gdyby Verstappen nie uległ emocjom w Barcelonie i zadowolił się P5, a także gdyby nie został wyeliminowany przez Andrei Kimi Antonellego w Spielbergu, przewodziłby klasyfikacji, jadąc bolidem, który nie dorównywał MCL39 pod względem czystej osiągów. Myśl o tym, przy przewadze, jaką McLaren miał przez większość sezonu, jest wręcz oszałamiająca.
Można się zastanawiać, co by się stało, gdyby bolid McLarena prowadził Lewis Hamilton, Fernando Alonso, George Russell czy Charles Leclerc. Nie bylibyśmy świadkami tak otwartej walki o mistrzostwo wjeżdżającej do Abu Zabi.
Papajański kierowca ma realne szanse zostać ukoronowany mistrzem pod koniec sezonu, lecz to właśnie Max Verstappen bez wątpienia zostanie zapamiętany jako najwybitniejszy kierowca cyklu 2025 – sam faktor, że utrzymał tak mocną pozycję, mimo problemów z bolidem i chwilowych braków w taktyce, świadczy o jego niezrównanym talencie i determinacji.
