Założyciel i dyrektor generalny byłego zespołu Formuły 1 Giancarlo Minardi pokusił się o komentarz w sprawie niedawnej decyzji kierownictwa najbardziej utytułowanego zespołu w stawce co do zatrudnienia Lewisa Hamiltona. Wskazał także na inne elementy składowe obecnej sytuacji w Maranello.

Nie milkną echa sensacyjnego przejścia Lewisa Hamiltona do Ferrari od 2025 roku na miejsce Carlosa Sainza Jr. W ubiegłym roku jedynie ekipa zarządzana przez Frédéric’a Vasseur’a zdołała pokonać Red Bulla, zabierając im komplet zwycięstw w 22 Grand Prix. Tego wyczynu dokonał właśnie syn legendy rajdów w emocjonującym do samego końca wyścigu na torze Marina Bay w Singapurze.

Jednym z komentujących nadchodzące zmiany we włoskiej ekipie jest Giancarlo Minardi, udzielając wywiadu dla „Quotidiano”: „Jeśli mówimy o marketingu, to jest to genialny ruch, więc czapki z głów dla Johna Elkanna, natomiast jeżeli myślimy o Formule 1, to sytuacja się zmienia. Nie jestem naiwny, rozumiem powody, które określę jako komercyjne wielkiego porozumienia między siedmiokrotnym mistrzem świata a Damą w czerwieni”.

„Ja, mając na myśli wyłącznie motorsport, nie wziąłbym kogoś takiego jak Hamilton” – przyznał.

Kontrakt Lewisa Hamiltona rozpocznie się w niedługo przed tym, gdy Brytyjczyk będzie miał skończone 40 lat, jednak to nie kryterium wieku jest dla Minardiego najistotniejsze: „Nie patrzę na to przez pryzmat daty urodzenia. Fernando Alonso jest nawet starszy od Lewisa, a wciąż jest bardzo silny, także Hamilton wciąż jest konkurencyjny”.

„Musimy więc zadać sobie pytanie: «czy przez te wszystkie lata Ferrari przegrywało z winy tych, którzy je prowadzili?» Nie, nie byli bez tytułów przez całe pokolenie z powodu odpowiedzialności tych, którzy siedzieli za kierownicą. Wynika z tego, że Hamilton nie jest gwarancją sukcesu. Tak jak nie był nim Sebastian Vettel. W F1 niezbędne jest posiadanie zwycięskiego bolidu. Domu nie buduje się od dachu, ale od fundamentów” – podkreślił 76-latek.

Włoch nawiązał także do możliwych trudnościach w relacji na linii Leclerc–Hamilton. Monakijczyk miał zagwarantowaną niezachwianą pozycję w szeregach zespołu – nie wiadomo jak odnajdzie się w rywalizacji z jedną z największych gwiazd tego sportu. Skomentował także sprawę zakończenia współpracy z Hiszpanem: „Zatrzymałbym Sainza, ale może być tak, że ma już długoterminową umowę z Audi, wchodzącą (do stawki) od 2026 roku. W każdym razie zastąpiłbym go młodym talentem, a nie czterdziestoletnim mistrzem”.

„Jeśli Lewis wygra mistrzostwa świata z Ferrari, będę pierwszym, który będzie świętował. Ograniczam się do wyrażenia sceptycyzmu, który, mam nadzieję, jest bezpodstawny”.

Źródło: quotidiano.net

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.