Embed from Getty Images

Max Mosley w pełni popiera wprowadzenie do Formuły 1 systemu Halo.

Obowiązek korzystania z pałąka chroniącego kokpit wszedł w życie od sezonu 2018. Chociaż system do dziś wzbudza pewne kontrowersje w środowisku serii Grand Prix, Mosley – były prezes FIA – uważa go za dobre rozwiązanie i kolejny etap w zwiększaniu poziomu bezpieczeństwa kierowców.

„Nie byłem na żadnym Grand Prix od 2009 roku, ale wiele wyścigów oglądam w telewizji. Muszę przyznać, że bolidy bez Halo wyglądają obecnie niemal jak starodawne. W pewnym sensie prezentują się źle. Od lat ’60 słyszę, że sport staje się coraz bardziej bezpieczny, a coraz większe znaczenie odgrywają pieniądze – to z kolei psuje całą zabawę. Mimo tego popularność F1 cały czas rosła”.

„Ludziom, którzy gloryfikują ryzyko radzę pójść na pogrzeb. Nie ma nic gorszego, niż śmierć młodego sportowca. W porządku, zginął robiąc to co kocha, ale dla jego bliskich to koszmarne doświadczenie”.

Mosley popiera obecnego prezesa FIA – Jeana Todta oraz Liberty Media, w dążeniu do wprowadzenia limitów budżetowych. Zaznacza jednak, że zespoły nie będą w pełni popierać tego typu rozwiązań.

„Tak bardzo, jak zaawansowany jest ich poziom technologiczny, tak bardzo konserwatywne prezentują podejście do wszelkich prób wprowadzenia zmian w systemie. Po prostu nie chcą nic zmieniać”.

„Zespoły z wielkimi budżetami nie chcą stracić swej przewagi nad rywalami, szczególnie tymi, którzy mają do dyspozycji mniej pieniędzy. Jeśli zatrudniasz trzy razy więcej osób, to całą rywalizację można porównać do ścigania z silnikiem o większej objętości skokowej. Duże zespoły nigdy nie zgodzą się na prowadzenie limitów budżetowych” – wyjaśniał Brytyjczyk cytowany przez Auto Motor und Sport.