Burza po Grand Prix Kataru zdaje się nie mieć końca, a najnowsze doniesienia dotyczą młodego Kimiego Antonelliego i fali hejtu, jaką po tym wyścigu musiał przyjąć na siebie. Teraz głos zabrał jego ojciec, Marco Antonelli, który w mocnych słowach odniósł się do internetowej nienawiści, która spadła na jego syna po kluczowym błędzie. To, co wydarzyło się w końcówce wyścigu, wywołało lawinę komentarzy, która zmusiła nawet FIA do oficjalnego stanowiska.

Ojciec Kimiego Antonelliego broni syna po hejtach po GP Kataru.

Ogień i woda: Czy błąd Kimiego kosztował go zwycięstwo i dlaczego hejt przybrał tak drastyczne formy?

Wszystko rozegrało się na przedostatnim okrążeniu podczas zaciekłej walki o punkty. Kimi Antonelli, będąc pod ogromną presją ze strony walczącego o mistrzostwo Lando Norrisa, popełnił drobny błąd w dziewiątym zakręcie. Ten ułamek sekundy wystarczył, by Brytyjczyk wyprzedził młodego Włocha, zgarniając czwarte miejsce i, co za tym idzie, dwa kluczowe dla końcowej tabeli punkty. W środowisku Formuły 1, gdzie każdy punkt jest na wagę złota, taki incydent natychmiast wzbudził dyskusje.

Sytuacja eskalowała, gdy Helmut Marko, doradca Red Bulla, sugerował, że Antonelli mógł celowo przepuścić Norrisa, aby wpłynąć na walkę o tytuł. Te oskarżenia, zupełnie nieuzasadnione i podlane oliwą do ognia przez social media, doprowadziły do fali nienawiści wymierzonej w młodego kierowcę Mercedesa. Internetowi „eksperci” przeszli wszelkie granice, co ostatecznie zmusiło Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) do wydania oficjalnego oświadczenia w obliczu gróźb, jakie spadły na Antonelliego.

Odpowiedź ojca: „Nie zasługują na miano kibiców”

Marco Antonelli nie zamierzał pozostawać bierny w obliczu ataku na syna. Wykorzystując media społecznościowe, zwrócił się do tych, którzy wspierają Kimiego, jednocześnie dając pstryczka tym, którzy posunęli się do internetowego wandalizmu.

„Dziękuję wszystkim ludziom, którzy piszą do mnie, aby wesprzeć Kimiego, on wie, że ci ludzie, którzy piszą takie rzeczy, nie zasługują na uwagę i będą pierwszymi, którzy poproszą go o autograf, gdy go spotkają” – napisał Marco Antonelli za pośrednictwem Instagrama.

Dla ojca młodego kierowcy, toksyczność w sieci jest niestety powracającym problemem, za który, jego zdaniem, brakuje adekwatnych kar prawnych.

„To nie pierwszy raz, kiedy to się zdarza i niestety nie będzie ostatnim, dopóki prawo nie ukarze tych ludzi, którzy piszą groźby i obelgi w mediach społecznościowych. Ważni są ci, którzy go kochają, a jest ich więcej niż innych. Twoja rodzina jest zawsze przy tobie. Kochamy cię Kimi.”

Kimi Antonelli postanowił zachować milczenie w sprawie samego incydentu, nie komentując publicznie wydarzeń na torze ani oskarżeń Marka. Jednakże, jego reakcja była symboliczna: usunął swoje zdjęcie profilowe ze wszystkich kont w mediach społecznościowych – gest, który sam w sobie jest potężnym komunikatem.

Co na to inni? Reakcja Damona Hilla i przeprosiny Marka

Warto odnotować, że sprawa, która rozpętała się po oskarżeniach Helmuta Marka, doczekała się także reakcji weteranów sportu. Sam austriacki doradca po przeanalizowaniu materiału wideo opublikował publiczne przeprosiny, wycofując swoje sugestie dotyczące faworyzowania Norrisa przez młodego kierowcę.

Jednakże, kontrowersje podtrzymał Damon Hill, legenda Formuły 1. Brytyjczyk również odniósł się do słów Marka w mediach społecznościowych, co dodatkowo podsyciło dyskusję na temat etyki w komunikacji w F1. To pokazuje, jak delikatna może być równowaga psychiczna u młodego sportowca, gdy jego profesjonalny błąd jest wykorzystywany do siania nienawiści.

DailyGP