Carlos Sainz Jr z Ferrari odniósł zwycięstwo w wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Australii. Hiszpan wykorzystał pech Maxa Verstappena, który odpadł na samym początku wyścigu z powodu awarii tylnego hamulca. To trzecia wygrana Hiszpana w karierze i pierwsze dla Ferrari w tym sezonie. Dublet dla Ferrari zapewnił Charles Leclerc, natomiast na najniższym stopniu podium stanął Lando Norris.

Na starcie wyścigu pojawiło się 18 kierowców. Oprócz tego, że w rywalizacji na Albert Park udziału nie brał Logan Sargeant po tym, jak musiał oddać swoje podwozie Alexowi Albonowi po jego kraksie z pierwszego piątkowego treningu, z alei serwisowej ruszał Zhou Guanyu, u którego w kwalifikacjach doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła i zostało ono wymienione na inną specyfikację.

W wyścigu spodziewano się dwóch pit-stopów ze względu na to, że Pirelli przywiozło na ten weekend opony o jeden stopień bardziej miękkie niż rok temu. Jeśli chodzi o dobór ogumienia na start, praktycznie cała stawka postawiła na pośrednią mieszankę – jedynie Lewis Hamilton (P11), Daniel Ricciardo (P18) oraz Zhou Guanyu (P19, start z alei serwisowej) wybrali miękką mieszankę. Z kolei Fernando Alonso (P10) oraz Nico Hülkenberg (P16) postawili na twarde opony z nastawieniem na długi pierwszy przejazd.

Po zgaśnięciu czerwonych świateł ruszający z pole position Verstappen zaliczył dobry start i przewodził stawce w pierwszym zakręcie. Za jego plecami jechał Sainz, a na trzeciej pozycji pozostał Norris. Pierwsza piątka kierowców utrzymała swoje pozycje, jedynie Sergio Pérez, który ruszał z karą cofnięcia za blokowanie Hülkenberga w kwalifikacjach, został wyprzedzony przez George’a Russella.

Po tym, jak DRS został aktywowany już na drugim okrążeniu, Sainz napędził się z otwartym tylnym skrzydłem i po zewnętrznej sekwencji zakrętów na dojeździe do «dziewiątki» wyprzedził Verstappena, obejmując prowadzenie. Jak stwierdził Holender, stracił chwilowo przyczepność swojego RB20 i zachowywał się nerwowo.

Na czwartym okrążeniu problemy Verstappena tylko się nasiliły. Z tyłu jego samochodu zaczęły wydobywać się duże ilości dymu z okolic prawego tylnego hamulca, które spowodowały, że kierowca Red Bulla musiał zjechać do boksów i wycofać się z wyścigu. To oznaczało, że nie wyrówna on swojego rekordu 10. zwycięstw z rzędu. Ciekawostką jest to, że Verstappen po raz ostatni nie dojechał do mety dwa lata temu, właśnie podczas GP Australii.

W ten sposób Sainz pozostał na prowadzeniu, a na drugie miejsce awansował Norris, który tuż za swoimi plecami miał Leclerca. Szansę na podium upatrywał także ulubieniec australijskiej publiczności Piastri, który był czwarty, a czołową piątkę uzupełniał Pérez po tym, jak Russell zaliczył dość wczesny pit-stop po twarde opony.

Na końcu 9. okrążenia u mechaników meldowali się także Leclerc i Piastri, którzy wrócili na tor na siódmym i ósmym miejscu. Z kolei Alonso i Hülkenberg, którzy startowali na twardych oponach, przeskoczyli na czwarte i piąte miejsce po tym, gdy pozostała część ze środka stawki także po raz pierwszy zjechała do alei serwisowej.

Ponowne problemy miał Sauber. Po raz trzeci z rzędu mechanicy tego zespołu mieli trudności ze zmianą jednego z przednich kół, tym razem u Valtteriego Bottasa. Zmiana opon u Zhou również nie wyglądała zbyt dobrze, przez co ten duet znajdował się na końcu stawki.

Sainz prezentował bardzo mocne temu i odjechał od Norrisa na ponad 6 sekund na 13. okrążeniu. Trzeci był Pérez, który – podobnie jak dwójka z przodu – nie zjechał jeszcze po twardą mieszankę, ale narzekał na zbyt duże zużycie. Meksykanin na tym etapie miał ponad 7 sek. straty względem Norrisa i 13. do Sainza.

Na końcu 14. kółka Norris i Pérez zmieni pośrednie na twarde opony. Podczas gdy Norris wrócił na tor na czwartym miejscu, Pérez był już 10., tracąc sporo na dłuższym przejeździe na pośredniej mieszance ze startu. Jedyny kierowca Red Bulla wrócił do rywalizacji tuż przed Hamiltonem.

Jako ostatni pośrednie opony porzucił Sainz na końcu 16. okrążenia, który otrzymał twarde opony. Wyjechał on tuż za Alonso, który od startu jechał na twardej mieszance. Napędził się on na dojeździe do 9. zakrętu, lecz musiał powstrzymać się od ataku z powodu wirtualnego samochodu bezpieczeństwa.

Spowodował ją Hamilton, którego silnik w Mercedesie odmówił posłuszeństwa i został on drugim kierowcą, który nie ujrzał mety. Brytyjczyk zaparkował jednak w dogodnym miejscu, w którym nie było konieczne skorzystanie z pełnego samochodu bezpieczeństwa. Tę neutralizację wykorzystał Alonso, który zjechał po pośrednie opony i wrócił na wysokim piątym miejscu.

Po wznowieniu wyścigu Sainz wrócił na prowadzenie, choć tuż za nim podążał Leclerc, który nadrobił stratę dzięki wcześniejszemu zjazdowi. Tym samym na czele rywalizacji były dwa bolidy Ferrari. Podobnie sytuacja przedstawiała się w McLarenie. Norris, który został ściągnięty na zmianę opon później niż Piastri, wrócił do wyścigu za zespołowym kolegą, który teraz jechał na prowizorycznym miejscu na podium. Gdyby dojechał on na tej pozycji, stałby się on pierwszym Australijczykiem w TOP3 w domowym wyścigu.

Z biegiem czasu Sainz odjeżdżał Leclerkowi, a na 27. okrążeniu przewaga Hiszpana nad Monakijczykiem wynosiła już 4,5 sekundy, a ciągle w zasięgu drugiego Ferrari znajdował się Piastri, który trzymał około 2-3-sekundową stratę. W międzyczasie Pérez przebił się na piąte miejsce po wyprzedzeniu Alonso na dojeździe do 9. zakrętu z wykorzystaniem DRS-u.

McLaren na 29. kółku podjął trudną dla lokalnych kibiców decyzję. Poprosił Piastriego o przepuszczenie Norrisa, aby spróbował on wyprzedzić Leclerca i zmaksymalizować wynik dla zespołu. W ten sposób Norris był trzeci ze stratą prawie 3. sekund do Leclerca, natomiast Sainz powiększył przewagę do ponad 6 sekund, a różnica ta stale rosła.

Leclerc miał spore problemy z przednimi oponami i zjechał do boksów po drugi komplet twardych opon na końcu 34. okrążenia. Jego pit-stop o długości 2,1 sekundy był kluczowy do tego, aby wyjechać tuż przed walczących o 5. lokatę Péreza i Alonso. Sam Pérez chwilę później zjechał do boksu i na kolejnym nowym komplecie twardych opon powrócił na 9. miejscu, za Yukim Tsunodą.

Stratę kilku sekund zaliczył Piastri na 38. kółku, kiedy zblokował opony na hamowaniu do przedostatniego zakrętu i wyjechał na trawę. Australijczyk za chwilę został ściągnięty na drugi pit-stop po twarde opony i wrócił na tor na piątym miejscu, promując Alonso na czwartą lokatę. Niedługo później również Norris pojawił się u mechaników McLarena i wrócił na trzecim miejscu.

Na 41. okrążeniu zjechał także lider wyścigu Sainz, który także otrzymał twarde opony, lecz utrzymał prowadzenie. Miał on w tym momencie 5 sekund przewagi nad Leclerkiem, który w tym momencie był najszybszym kierowcą na torze.

W walce o pojedyncze punkty Albon przez pewien czas gonił Hülkenberga, który był dziesiąty, jednak wkrótce znalazł się on pod presją ze strony drugiego Haasa prowadzonego przez Kevina Magnussena. Duńczyk w odważnym, ale skutecznym stylu wyprzedził Williamsa przy pomocy DRS-u na dojeździe do 9. zakrętu i awansował na 11. lokatę, tracąc mniej niż 4 sekundy do Hülkenberga. Tymczasem Pierre Gasly, który był 14., otrzymał karę doliczenia pięciu sekund za przekroczenie linii na wyjeździe z alei serwisowej.

W końcówce wyścigu sytuacja była spokojna. Dopiero w walce o szóste miejsce Russell dojechał do Alonso i zaczął wywierać nacisk na Hiszpana. Kierowca Mercedesa popełnił jednak błąd i uderzył w ścianę w szóstym zakręcie, a urwane tylne zawieszenie spowodowało, że bolid wrócił na tor i spoczął na boku. Brytyjczykowi jednak nic poważnego się nie stało, lecz wyścig zakończył się przy wirtualnej neutralizacji.

Z kolei Sainz już niezagrożony dojechał do mety na pierwszym miejscu i wygrał wyścig o Grand Prix Australii, przerywając passę wygranych Verstappena. Dublet dla Ferrari zapewnił Leclerc, a na najniższym stopniu podium stanął Norris.

Czwarte miejsce zajął Piastri, piąty był Pérez, szósta lokata przypadła Alonso, a po wypadku Russella o jedno miejsce przesunęli się m.in. Stroll, Tsunoda, Hülkenberg i Magnussen, którzy uzupełnili czołową dziesiątkę.

Kolejnym przystankiem w tegorocznym kalendarzu Formuły 1 będzie Grand Prix Japonii, które zostanie zorganizowane za dwa tygodnie, 7 kwietnia.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.