Carlos Sainz Jr powiedział, że zwycięstwo w Grand Prix Australii tylko podkreśla, jak szalony jest dla niego obecny sezon.

Sainz sięgnął po wygraną w wyścigu Formuły 1 na torze Albert Park, dojeżdżając do mety przed zespołowym kolegą, Charlesem Leclerkiem. Hiszpan wykorzystał pech Maxa Verstappena, który doznał awarii tylnego prawego hamulca i odpadł z rywalizacji po zaledwie kilku okrążeniach.

Kierowca Ferrari stanął na najwyższym stopniu podium po tym, jak musiał opuścić rundę w Arabii Saudyjskiej z powodu konieczności przeprowadzenia operacji wyrostka robaczkowego. Wówczas zastąpił go Oliver Bearman, który zajął siódme miejsce.

Mimo wygranej, Sainz na razie nie ma pewnego miejsca w Formule 1 w przyszłym roku. Już wcześniej ogłoszono, że to właśnie na jego fotelu w Ferrari znajdzie się Lewis Hamilton, który odejdzie z Mercedesa.

Sainz po wygranym wyścigu w Australii powiedział, że był w stanie kontrolować swoje tempo do mety.

„To był naprawdę dobry wyścig, miałem naprawdę dobre odczucie” – powiedział Sainz. „Oczywiście jazda była trochę sztywna i może nie było najłatwiej. Miałem jednak szczęście, że byłem mniej więcej zdany na siebie i mogłem zarządzać swoim tempem, zarządzać oponami i wszystkim innym, dzięki czemu nie był to najtrudniejszy wyścig”.

„Jestem bardzo szczęśliwy, bardzo dumny z zespołu. Zadowolony, że wraz z Charlesem zdobyliśmy dublet. To pokazuje, że ciężka praca się opłaca. Życie czasami bywa szalone. Po tym, co wydarzyło się na początku roku, potem podium w Bahrajnie i wyrostek robaczkowy, powrót, zwycięstwo — to prawdziwa kolejka górska”.

Sainz od momentu objęcia prowadzenia nie odczuwał zagrożenia ze strony innych kierowców, jednak obawiał się, że wyjazd samochodu bezpieczeństwa lub czerwona flaga mogą pokrzyżować szansę na triumf.

„Od drugiego okrążenia, kiedy prowadziłem, powiedziałem, że z tempem, które miałem wczoraj, wiedziałem, że mogę to zrobić, zwłaszcza jadąc w czystym powietrzu i zarządzając oponami. Oczywiście zawsze myślałem o ryzyku pojawienia się samochodu bezpieczeństwa lub czerwonej flagi. Na szczęście był to czysty wyścig i nie wydarzyło się zbyt wiele”.

„[Przykro mi] z powodu George’a [Russella] w końcówce. Wyglądało to na spore uderzenie. Mam nadzieję, że nic mu nie jest. Mimo to mogłem ukończyć wyścig, wygrać i przywieźć wynik do mety. To świetne uczucie”.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.