Bardzo ciekawymi informacjami podzielił się podczas transmisji na swoim Twitchu były fiński kierowca Formuły 1 – w tym Ferrari – Mika Salo. Według niego wszystkie silniki Ferrari miały ograniczony przepływ paliwa „za karę”.

„Alfa Romeo cierpiało za oszustwa Ferrari w sezonie 2019 i „pozwolono” im na używanie mniejszej ilości paliwa. Duet Alfy może być dobry w tym roku, kiedy odzyskają pełną moc. Ferrari wraca z nowym silnikiem, choć nie wiem, czy jest on nowy, ale będą znów mieli pełną moc, której nie mogli używać ze względu na oszukiwanie. Mieli zgodę na używanie mniejszej liczby paliwa niż wcześniej” – powiedział Salo.

Według Fina zatem, Ferrari zawarło układ z FIA i uniknęło kary za oszustwo silnikowe w 2019 roku, gdy wykorzystywało luki w pomiarach przepływu paliwa do zwiększania mocy jednostki napędowej. Miał on polegać na jeździe przez cały sezon ze zmniejszonym przepływem paliwa, przez co jednostki napędowe tego producenta były najsłabszymi w stawce, tracąc nawet 60 KM do Mercedesa.

Ferrari, mimo obostrzeń regulaminowych deklaruje teraz powrót z nową jednostką napędową, dzięki której odzyskają moc. Salo wydaje się w to wątpić, sugerując, że będzie to ubiegłoroczna jednostka, ale już z normalnym, a nie „karnym” przepływem.

Jeżeli tak rzeczywiście było, to wyjaśnia się sprawa tajemniczego porozumienia zawartego pomiędzy FIA i Ferrari, o którego tajność pretensje miało wiele zespołów rok temu.

Taka informacja może być też zapowiedzią, że wszystkie zespoły używające silników Ferrari – a zatem nie tylko Scuderia, ale także Haas i Alfa Romeo Racing ORLEN – będą w tym sezonie w lepszej formie.