Szef Ferrari Frederic Vasseur potwierdził po Grand Prix Miami, że jego zespół przywiezie na Grand Prix Emilii-Romanii pakiet poprawek, który powinien poprawić tempo modelu SF-24. Francuz w typowy dla siebie sposób zaznaczył jednak, iż nie będzie to rewolucja.

Ferrari jako jeden z nielicznych zespołów od początku sezonu dysponuje bazową wersją samochodu. Od pierwszego wyścigu w Bahrajnie włoski zespół za główny cel postawił sobie jak najlepsze zrozumienie konstrukcji SF-24, aby wokół zebranych danych opracowywać ulepszenia. Od dłuższego czasu spekulowano, że część rozwiązań z nowego pakietu może pojawić się na wyścigach w Japonii czy też w Miami, natomiast nowe rozwiązania zostaną wprowadzone od siódmej rundy sezonu na włoskiej Imoli.

Do szóstego wyścigu sezonu Ferrari pozostało jednak przy głównej konstrukcji, ale po amerykańskiej rundzie Grand Prix Vasseur potwierdził, że jego zespół przywiezie na Imole poprawki: „Na pewno, to nie jest sekret” – powiedział Francuz w F1TV. „Oczywiście jest bardzo ciasno [między czołówką] i poprawki są bardzo ważne, ale nie można zapominać, że na całość składa się to, co robisz, ustawienia samochodu, jazda kierowców i poskładanie wszystkiego w całość. Nie można oczekiwać za wiele, że poprawki wszystko załatwią, ale w każdym razie zapewnią wydajność w całości”.

Vasseur dał do zrozumienia, że jego zespół celował na wprowadzenie aktualizacji podczas siódmej rundy sezonu, a nie ze względu na fakt, że ta akurat odbędzie się we Włoszech: „Naciskamy na rozwój i gdy tylko jesteśmy gotowi, wysyłamy części do produkcji. Pomaga także fakt, że Imola jest blisko fabryki, ponieważ możemy ogłosić tę wiadomość później, ale nie ma to nic wspólnego z faktem, że jest to wyścig akurat u siebie”.

Kontynuując myśl o progresie, jaki mogą dać aktualizacje, Francuz na przykładzie rywali z czołówki wyjaśnił, że obecne konstrukcje są już tak zaawansowane, że bardzo trudno jest skokowo zyskać dużo czasu poprzez wprowadzenie tylko nowych części: „Dwóch naszych rywali przywiozło w ten weekend coś nowego i nie sądzę, że zrewolucjonizowali hierarchię. Jesteśmy na etapie rozwoju tych maszyn, w którym aktualizacje nie są wielkim krokiem naprzód”.

„Prawdą jest jednak to, że przy czterech lub pięciu samochodach tak blisko kwalifikacji, zyskanie nawet jednej dziesiątej może zrobić różnicę. Dużo zależy też od tego, co robią kierowcy, jak ustawimy samochód i od zarządzania oponami. Nie musimy myśleć tylko o aktualizacjach, ale także o pracy, którą wykonujemy na torze”.

Źródło: formulapassion.it

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.