Udostępnij na Facebook
15.03.2019 11:05, autor: Aleksandra Safin, wyświetleń: 5

Leclerc zapewnia, że rozumie swoją sytuację i godzi się na pełnienie roli numeru 2 w Ferrari. Natomiast Vettel uważa, że w rzeczywistości nikt nie zakazł kierowcom Scuderii wzajemnej walki.

Mattia Binotto poruszył falę spekulacji swoją wypowiedzią o tym, że Ferrari w nowym sezonie zamierza priorytetowo traktować Sebastiana Vettela. Charles Leclerc, któremu wielu wróżyło piorunujący pierwszy rok w barwach Scuderii, ma przede wszystkim zbierać doświadczenie.

,,To decyzja, którą absolutnie rozumiem. W każdym zespole w sytuacji 50-50 musi być wyznaczony numer 1 i 2” – mówił Monakijczyk cytowany przez Autosprint.

Kierowca twierdzi, że będzie w stanie pogodzić się ze swoją rolą również w sytuacji, w której zespół wprowadziłby team orders.

,,Po pierwsze, wszystko jest jasno postawione od początku. Po drugie, nikt nie może na tym etapie przewidzieć, jak miało by do tego dojść. Jeśli taka sytuacja się przydarzy i będę musiał zrobić miejsce, jestem gotów wysłuchać instrukcji podawanych przez radio.”

Leclerc wierzy jednak, że jeśli okaże się lepszy od zespołowego kolegi, w hierarchii zespołu dojdzie do zmian. Liczy się jednak z tym, że będzie to prawdziwe wyzwanie.

,,Moim zadaniem jest doprowadzić do sytuacji, w której konieczność wprowadzenia poleceń zespołowych nie będzie w ogóle mieć miejsca.”

,,To oczywiste, że jeśli będę od niego szybszy, to będzie wspaniale. Ale to będzie bardzo trudne. To świetny kierowca, bardzo doświadczony i mocny. Ogromnie go szanuję.”

Bolid Scuderii może umożliwić Leclercowi walkę o mistrzostwo świata. Kierowca nie wyklucza, że może stać się jednym z pretendentów do tego tytułu.

,,Minie kilka wyścigów nim będę w stanie określić, czy to jest możliwe, czy nie. Ale bądźcie pewni, że zrobię wszystko, by znaleźć się jak najwyżej na liście wyników.”
 

Vettel: mamy inne priorytety
 

Tymczasem niemiecki kierowca stoi na stanowisku, że w rzeczywistości reprezentanci Ferrari będą mogli ze sobą rywalizować. Podkreśla, że najważniejsze jest dobro zespołu.

,,Sądzę, że to oczywiste – i Mattia również jasno się wyraził – że mamy wolną rękę we wzajemnej walce. Koniec końców ścigamy się dla Ferrari. To oznacza, ze chcemy przywrócić ten zespół tam, gdzie staramy się go umieścić od kilku lat. Taki mamy priorytet.”

,,Przed nami długi sezon i wydaje mi się, że na tym etapie wymyślanie różnych scenariuszy jest trochę bez sensu.”

Również Leclerc odkłada na bok wszelkie spekulacje i zapewnia, że chce przede wszystkim udowodnić Ferrari swoją wartość.

,,Nie czuję absolutnie żadnej presji. Miło jest słyszeć, że Ferrari zatrudniając mnie podjęło właściwą decyzję. Teraz muszę pokazać na torze, że faktycznie tak jest.”