Marzeniem Claire Williams, byłej szefowej Williams Racing jest, aby Formuła 1 przestała być jedynie światem mężczyzn. Brytyjka przyznała, że chciałaby zobaczyć więcej kobiet w branży motorsportowej. Nie tylko za kierownicą, ale i na różnego rodzaju stanowiskach.

Claire Williams była ostatnią kobietą, która w historii F1 piastowała stanowisko szefowej zespołu. Oprócz niej była jeszcze tylko Monisha Kaltenborn, która kierowała Sauberem w latach 2010–2017.   I tak, jak wiadomym jest, że w obecnej stawce nie ma kobiet kierowców, to za kulisami zespoły bardzo intensywnie działają, by zainspirować więcej kobiet do podjęcia pracy w motorsporcie. Stan na październik 2023 ukazuje, że zespół techniczny Mercedesa-AMG składa się z około 13% kobiet, co plasuje się na czele serii. W Red Bull Racing zespół techniczny składa się z 75 kobiet, co stanowi 6% w całej drużynie. Liczby wciąż wydają się niewielkie, ale nie da się zaprzeczyć, że Formuła 1 z każdym rokiem podejmuje coraz więcej inicjatyw, aby zachęcić kobiety do zaangażowania się w działalność w motorsporcie. Serial Netflixa «Drive To Survive» zachował się zupełnie na odwrót, dając odbiorcom obraz braku kobiet w tym sporcie. Przez pierwsze cztery sezony kobiety poświęcały mniej niż trzy procent czasu wystąpień.

„Wiem, że program spotkał się z dużą krytyką za tak małą liczbę kobiet na ekranie, co moim zdaniem jest wstydem, ponieważ w sporcie pracuje obecnie wiele kobiet i włożono wiele proaktywnej pracy, próbując zwiększyć ilość kobiet w Formule 1” – mówi Williams.

Mimo tego Brytyjka uważa, że nie należy spoczywać na laurach. Podkreśliła również, że jej występ w dokumencie Netflixa miał pokazać, że F1 nie należy jedynie do mężczyzn: „Bez wątpienia jest o wiele więcej pracy do wykonania w tym obszarze, ale moim największym celem, który chciałam osiągnąć, było pokazanie, że kobiety pracowały w tym sporcie, przypomnienie ludziom, że kobieta prowadziła zespół Formuły 1, bo dzisiaj tak nie jest”.

Z pewnością poczyniono postępy, ale wciąż jest sporo pracy do wykonania, co pokazało chociażby ostatnie zachowanie względem Susie Wolff, dyrektor zarządzającej F1 Academy i prawdopodobnie najbardziej wpływowej kobiety współczesnego sportu motorowego. Właśnie na takich płaszczyznach Williams starała się wykorzystać swoją pozycję, aby wpłynąć na pozytywne zmiany dla kobiet w sportach motorowych.

Podczas swojej pracy w Formule 1, Williams przeprowadziła Wolff przez sesję treningową podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii 2014, która była ostatnim razem, gdy kobieta wzięła udział w weekendzie Grand Prix. Williams powierzył także rolę rozwojową Jamie Chadwick, trzykrotnej mistrzyni W Series, jednocześnie prowadząc kampanię na rzecz większej różnorodności i integracji w Formule 1 oraz promując ją: „Zawsze byłam gorącą zwolenniczką łączenia w zespoły ludzi ze wszystkich dziedzin sportu i z pewnością, gdy pracowałam w Williamsie, był to nasz kluczowy cel. Kamieniem węgielnym naszego programu różnorodności było upewnienie się, że zachęcamy kobiety do pracy w zespole w różnych dyscyplinach, czy to w dziale aerodynamiki, w biurze projektowym, czy w samym zespole wyścigowym. Odnieśliśmy z tym prawdziwy sukces, ale wymaga to ogromnej ilości proaktywnej pracy i ciągłego myślenia o tym przez ludzi”.

Według Williams to właśnie ta proaktywność jest tak kluczowa, jeśli chodzi o poprawę różnorodności, ponieważ istnieje „nieświadome nastawienie”, które powstrzymuje Formułę 1 od szybszego wprowadzania zmian: „Kiedy byłam w Williamsie, liczba kobiet w zespole wzrosła o dziesięć procent, co było jednym z największych wzrostów we wszystkich zespołach Formuły 1”.

Jak się później okazało, faktyczną liczbą nie było 10, a aż 17,6%. Najważniejszym jednak jest, aby zespoły nie zatrudniały pracowników jedynie w celu wypełnienia limitów różnorodności, ale aby wprowadziły znaczące zmiany poprzez mianowanie kobiet na wyższe stanowiska.

„Niezwykle ważne byłoby, aby w sporcie więcej kobiet zajmowało naprawdę wysokie stanowiska” – stwierdza Williams. „Opuściłam ten sport cztery lata temu i nadal mamy skład złożony wyłącznie z mężczyzn. Ilu dyrektorów finansowych na padoku to kobiety? Ilu funkcjonariuszy to kobiety? Ilu głównych aerodynamików? Ilu dyrektorów technicznych? Wyobrażam sobie, że prawdopodobnie można je policzyć na jednej lub dwóch rękach, więc Formuła 1 ma jeszcze wiele do zrobienia, jeśli chodzi o integrację większej liczby kobiet w miejscu pracy”.

Źródło: blackbookmotorsport.com

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.