Do bardzo nerwowej wymiany zdań doszło podczas spotkania szefów zespołów Formuły 1, dotyczącego dyrektywy zapobiegającej porpoisingowi. Toto Wolff miał słownie zaatakować Mattię Binotto, w obronie którego stanął Christian Horner. Wszystko działo się pod okiem kamer.

Krytyka zaproponowanych przez FIA przepisów miała sprawić, że Wolff miał być wściekły podczas sobotniego spotkania, organizowanego tradycyjnie przez Stefano Domenicaliego.

Co więcej, cała sytuacja miała dziać się przy kamerach Netflixa, tworzących 5. sezon Drive to Survive.

Jak napisał dziennikarz Formuły 1, Adam Cooper, jeden z szefów zespołów powiedział mu, że jeden z jego kolegów chciał podczas spotkania być „nowym Robertem de Niro”.

Wolff szczególnie ostrą dyskusję miał prowadzić z szefem Ferrari, w którego obronie stanął Red Bulla.

„To sport, w którym każdy chce albo utrzymać przewagę nad innymi albo ją zyskać. Ale ta sytuacja poszła zdecydowanie za daleko. Wszyscy kierowcy, a przynajmniej jeden w każdym zespole, mówili, że odczuwają bóle po Baku, że mieli trudności z utrzymaniem samochodu na torze czy niewyraźnie widzieli” – wypowiadał się po spotkaniu Wolff.

Zwracał on uwagę na niegodne jego zdaniem zachowanie szefów innych ekip.

„Szefowie zespołów próbują manipulować tym, co zostało powiedziane by utrzymać swoją przewagę lub rozgrywać polityczne gierki, podczas gdy FIA próbuje znaleźć szybkie rozwiązanie, które postawi samochody w lepszej pozycji” – dodawał szef Mercedesa.

Wolff starał się przekonać, że problem porpoisingu dotyka nie tylko jego zespołu.

„Nie mówię tylko o Mercedesie. Wszystkie samochody doświadczyły tego w ten czy inny sposób w Baku ze względu na sztywność podłogi. Wszystkie samochody się odbijały. To wspólny problem Formuły 1” – zaznaczał Austriak.

„To fundamentalny problem designu samochodów, który musi zostać rozwiązany. Będziemy odczuwać tego długoterminowe efekty, których nawet nie możemy oszacować. Ale obecnie jest to kwestia bezpieczeństwa. A niektórzy wychodzą z małymi manipulacjami za plecami, głuchymi telefonami i pouczaniem kierowców. To żałosne” – grzmiał Wolff.

Szef Mercedesa zdaje sobie sprawię, że to właśnie jego ekipa najbardziej cierpii z powodu porpoisingu.

„Oczywiście, niektórzy będą kwestionować czy moja pozycja jest szczera czy nie. Ale to nie tylko nasz problem, jeżeli kierowca Red Bulla mówi, że przy 300 km/h traci wizję na hamowaniu” – argumentował Toto.

Jednocześnie Wolff odrzuca twierdzenia, że problem może zostać łatwo rozwiązany poprzez podniesienie wysokości samochodu.

„Tu nie chodzi tylko o podniesienie samochodu bo to nie rozwiązuje problemu sztywności czy charakterystyki aerodynamiki” – kończy Wolff.

Wygląda jednak na to, że temat nowej dyrektywy, której wprowadzenie zostało opóźnione do GP Wielkiej Brytanii, jeszcze się nie skończy. Zespoły pytają, w jaki sposób Mercedes przygotował nowy wspornik podłogi na Grand Prix Kanady, skoro jego użycie było możliwe tylko dzięki wprowadzonej w czwartek dyrektywy. Po zawieszeniu jej obowiązywania, Mercedes zdemontował wspornik.

Ekipy teraz chcą kolejnych wyjaśnień dotyczących i ustaleń w sprawie dyrektywy technicznej oraz zastanowienia się nad jej wprowadzaniem. W Kanadzie zespoły praktycznie nie odczuwały porpoisingu mimo momentami wyboistego toru.